Kwartalnik Kongregacji Genealogicznej

Z Gór Orlickich do Kamienicy Polskiej

 


Z Maleńskiej wioski w Górach Orlickich w paśmie Sudetów do Kamienicy polskiej czyli jak Czesi zostali polakami.

Kiedyś nadchodzi czas u większości ludzi, gdy zaczynają zastanawiać się nad tym jaki los sprawił, że istnieją, skąd pochodzą, jakie są ich korzenie. Myślami powracają do przeszłości, najpierw swojej, do lat młodości i dzieciństwa. Jednak to często nie wystarcza, próbują sięgnąć dalej w przeszłość. Przypominają sobie opowieści rodziców o dziadkach. Wtedy okazuje się, jak mało wiedzą o swoich przodkach jak niewiele mogą odpowiedzieć na pytania swoich dzieci. Myślę, że każda rodzina, nie tylko mająca tytuły szlacheckie czy też wywodząca się z magnaterii, ma powód do dumy. Również te rodziny, które wywodzą się z biednego, pańszczyźnianego chłopstwa, czy biedoty miejskiej, mają bardzo często powody, by pochwalić się swoją historią. Nie ma rodzin bez historii. Jednak często nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Chciałbym przedstawić dzieje rodziny znanej i zarazem nieznanej, bowiem są one znane lokalnej społeczności, ale nieznane szerszemu ogółowi. Jest to krótka, ale ciekawa historia rodziny, która swoje korzenie ma w innym kraju, ale jej przedstawiciele już od kilku pokoleń uważają się za Polaków i tak naprawdę udowodnili swoją postawą i patriotyzmem, że na miano prawdziwych Polaków zasługują. Różne legendy krążą w ustnych przekazach. Chciałbym przedstawić historię tej rodziny nie na legendach opartą, lecz na podstawie odnalezionych dokumentów oraz na badaniach dr. Andrzeja Kuśnierczyka.

 

Korzenie rodziny Bielobradków mają swój początek w małej wiosce o nazwie Bohdasin (dawniej Bodisch) leżącej w niewielkiej odległości od miasteczka Nachod w północnych Czechach. Pierwsi Bielobradkowie a właściwie Belobradkowie byli czeskimi góralami, katolikami -jak to wówczas określano - pochodzenia gminnego. W Bohdaśinie zajmowali się od pokoleń tkactwem. Byli tkaczami - płóciennikami. Jak im się żyło nie wiadomo. Można się tylko domyślać, że niełatwo. Czasy w jakich żyli nie były łaskawe dla mieszkańców wsi. Dlatego też, kiedy nastała taka możliwość, część mieszkańców postanowiła emigrować. Szukać lepszego życia. Jak wskazują odnalezione dokumenty, w pierwszej połowie XIX wieku, najprawdopodobniej pod koniec lat 30. do Kamienicy Polskiej pod Częstochową przybyli z Bohdaśina bracia Jan i Józef Belobradkowie. To oni byli założycielami dwóch linii polskiego rodu Bielobradków.

Przybyli tutaj jako Belobradkowie, tkacze czescy. Po osiedleniu się nazwisko ich został spolszczone i od tej pory narodziło się nazwisko Bielobradek. Nie znali języka polskiego, porozumiewali się w języku czeskim, a właściwie dialektem górali z gór Orlich, mieszanką czeskiego i niemieckiego. Jan i Józef, tak jak w swojej rodzinnej wsi Bohdasin, założyli tutaj warsztaty tkackie i z tego utrzymywali swoje rodziny. Byli to ludzie przyzwyczajeni do solidnej i ciężkiej pracy. Nie byli rozrzutni i dlatego szybko się dorabiali. Takich wartości jak pracowitość i uczciwość uczyli również swoje dzieci. Polubili miejsce, w którym przyszło im od nowa budować swoją egzystencję, zostali tutaj na stałe. Za zarobione pieniądze kupowali nieruchomości w Kamienicy Polskiej i jej okolicach. Co bardzo ważne, nazwałbym to fenomenem, rodzina Bielobradków niewiarygodnie szybko polonizowała się. Dzieci przybyszów z Czech porozumiewali się po polsku, a wnuki nie znały już języka swoich dziadków. Uznawali siebie za Polaków. Rodzina Bielobradków, coraz bardziej liczna, zaczęła zyskiwać na znaczeniu w swojej nowej „małej ojczyźnie"jaką była dla nich Kamienica Polska. Bielobradkowie z czasem stali się właścicielami nie tylko warsztatów tkackich ale także karczmy, gorzelni, młyna, kopalni rudy żelaza i wreszcie apteki. Dawali zatrudnienie wielu mieszkańcom Kamienicy Polskiej i okolic, także osobom przyjezdnym. Zdając sobie sprawę z tego, jak ważne jest wykształcenie inwestowali w naukę swoich dzieci. Starali się wysyłać je do najlepszych szkół, nie tylko w kraju, ale też za granicą. Na wykształcenie potomków nie szczędzili pieniędzy. Angażowali się również społecznie. To między innymi dzięki nim w Kamienicy Polskiej powstała Ochotnicza Straż Pożarna, istniejąca do dziś. Pierwszy prąd popłynął w tej miejscowości z turbiny zamontowanej w młynie Bielobradków.

Bielobradkowie mimo swoich czeskich korzeni byli w mojej ocenie nie tylko lokalnymi, ale również wielkimi polskimi patriotami. Wielu przedstawicieli rodziny brało udział w walkach o niepodległość Polski w okresie zaborów, międzywojennym i w czasie drugiej wojny światowej. Byli członkami różnych organizacji niepodległościowych, zaciągali się ochotniczo do Legionów Piłsudskiego, a w chwili wybuchu drugiej wojny światowej stanęli do obrony Polski. W czasie okupacji w różny sposób angażowali się, często narażając swoje i swych bliskich życie, w walkę o wyzwolenie kraju.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej świat, Europa i Polska znacznie zmieniły się i większość członków tej dużej rodziny opuściło na zawsze Kamienicę Polską. Zamieszkali w wielu polskich miastach, między innymi w Gdańsku, Warszawie, Wałbrzychu, Łodzi, Cieszynie, Końskich, Kielcach i w Częstochowie. Mimo że żaden członek rodziny nigdy nie ubiegał się i nie piastował żadnego oficjalnego urzędu i nie był w dzisiejszym znaczeniu osobą prominentną, tam gdzie pojawiało i pojawia nazwisko Bielobradek, kojarzono je z patriotyzmem, społecznikostwem oraz bezinteresowną pomocą potrzebującym. I tak już jest przez wiele pokoleń, od ponad 160 lat. W Kamienicy Polskiej od lat nie mieszka nikt z rodziny Bielobradków. Wiele śladów ich bytności w tej miejscowości niestety zostało zniszczonych przez czas. Ale na szczęście nie wszystko zniknęło bezpowrotnie. Pozostała kamienica zwana do dzisiaj domem Bielobradków projektowana przez znakomitego architekta Brunona Paprockiego. Pozostał również grobowiec rodzinny. Ale pozostała też rzecz chyba najważniejsza. Pamięć mieszkańców. I to nie tylko tych najstarszych. Zna to nazwisko młodzież miejscowego gimnazjum, która wzięła pod swój patronat kamienicę rodziny. Chwała im za to. Dla uczczenia pamięci naszych przodków oraz by żyjące pokolenie Bielobradków mogło lepiej zapoznać się z dziejami swoich protoplastów i poznać miejscowość, w której „narodziło się" ich nazwisko, jak również by poznać się osobiście, postanowiłem zorganizować pierwszy w historii, ogólnopolski zjazd rodziny w Kamienicy Polskiej w dniach 14, 15 lipca 2007 r. Spotkanie zainauguruje msza św. w kościele parafialnym, którą odprawi ks. proboszcz Józef Bednarz o godz. 18.30. Zapraszam serdecznie.

Jarosław Tadeusz Bielobradek (Ubach-Palenberg, Niemcy)