Kwartalnik Kongregacji Genealogicznej

W poszukiwaniu minionego czasu

 


Znalazłam miejscowość, z której do Kamienicy Polskiej przybyli Ratmanowie. (...)

Co opuścili nasi przodkowie? Jakie ślady można jeszcze odnaleźć? Tego typu pytania spowodowały, że zdecydowaliśmy się na jednodniowy wyjazd w Kotlinę Kłodzką.

 

Stary Wielisław. Zabudowania dworskie.

   Chcieliśmy zobaczyć Stary Wielisław, w którym było wiele ślubów i chrztów Ratmanów, Starków -bo tam żyli, Paszków -stamtąd pochodziła Teresa Kauklitz - w przyszłości żona Franciszka, chłopca, który przyszedł z rodzicami do Kamienicy oraz Porębę koło Bystrzycy Kłodzkiej skąd pochodziła Klara Tilch - żona Antoniego, pierwszego Ratmana w Kamienicy i matka Franciszka. Odległoś duża, ale ciekawość jeszcze większa. W Starym Wielisławiu tylko na chwil ę zatrzymaliśmy się przy dawnym dworze. Przykro było patrzeć, bo chociaż zamieszkały, to w fatalnym stanie. Przypuszczam, że został przeznaczony na mieszkania komunalne. Więcej czasu poświęciliśmy na obejrzenie kościoła (od zewnątrz, bo wejście do środka uniemożliwiała pięknie wykonana krata). Kościół odrestaurowany, otoczony murem, wzdłuż którego, od strony wewnętrznej dziedziñca kościelnego utworzony jest przepiękny krużganek. Na ścianach krużganka, ale równie ż na ścianach kościoła, wmurowanych jest szereg epitafiów wykonanych w marmurze i granicie (przełom XIX i XX w.) lub w piaskowcu (XVII wiek). Tam też znaleźliśmy płytę ufundowaną przez dzieci Filomenie Rathmann 1873 -1923 (z domu Just) Frau Bauergutsbesitzer ze Starego Wielisławia. Obok kościoła zlokalizowany jest otoczony murem cmentarz, na którym pozostało już tylko kilka oznaczonych grobów z XIX i początków XX wieku, między innymi grób Józefa Rathmanna 1825-1891 z Falkenhain (Soko łówka), mniej więcej rówieśnika naszego Franciszka. Połowa cmentarza to współczesne granitowe budownictwo .. W drugiej części pozostały tylko porośnięte trawą kurhany po zdemontowanych nagrobkach i bardzo wiele starych płyt nagrobkowych złożonych pod murem, wśród nich nazwisko Mattern - rodowe nazwisko żony najstarszego, jak dotąd, przodka Ratmanów.

Starków  Ze Starego Wielisławia, bardzo wąską, ale  asfaltową drogą, ruszyliśmy do Starkowa. Po drodze minęliśmy dwie kapliczki. Przez Starków wiódł w przeszłości szlak pielgrzymek do Starego Wielisławia. Sam Starków jako wieś wcale nie przypomina Kamienicy Polskiej. Murowane zabudowania, kryte ceramiczną dachówką, zlokalizowane wzdłuż drogi, pochodzące jeśli nie z początku XX wieku to z okresu międzywojennego, ujęte są w zamknięty czworobok. Na teren posesji wjeżdża się przez bramę w jednym z budynków gospodarczych. Po lewej stronie budynku bramnego (to jest regu ła) znajduje się budynek mieszkalny co najmniej dwukondygnacyjny z mieszkalnym poddaszem na co wskazują duże okna. Budynki mieszkalne są naprawdę duże. Zbudowane na planie prostokąta od strony drogi mają trzy lub cztery okna, z boku sześć lub osiem. Pozostałe dwa boki posesji zamknięte są budyn kami gospodarczymi. Jeśli brama jest zamknięta, nikt nie wie, co dzieje się u sąsiadów. Stan zabudowań jest bardzo różny. Niektóre są zadbane, odnowione ale jest wiele z zapadniętymi, dziurawymi dachami, sypiącym się tynkiem, wykruszonym ceglanym murem - krótko mówiąc brak prawdziwego gospodarza. Myślę, że jest to skutek osiedlenia w jednym kompleksie mieszkalnym kilku rodzin, z których żadna nie czuła się odpowiedzialna za gospodarstwo jako całość. Ten typ zabudowy wykształcił się już dawno, z tą tylko różnicą, że parter był murowany a piętro drewniane. Tereny rolne znajdujące się poza zabudowaniami także nie przypominają pól z okolic Kamienicy Polskiej. Nie ma tu wąskich, krótkich paseczków upraw. Są szerokie połacie różnych barw, z rzadka oddzielone krzewami lub drzewami, o leciutkim spadku w kierunku centrum Kotliny Kłodzkiej. W kierunku zachodnim widać zarys Gór Bystrzyckich. Nie wiem jak w tej chwili przedstawia się sprawa wielkości gospodarstw, ale za czasów naszych przodków (przełom XVIII i XIX w.) mogło być ich około dwudziestu pięciu (na to wskazują obecne zabudowania lub ślady po fundamentach) o powierzchni około dwudziestu - dwudziestu pięciu hektarów każde. W centrum wsi, na wzgórzu, stoi pięknie odrestaurowany kościół, otoczony grubym obronnym murem. Wokół kościoła, w obrębie murów, znajduje się cmentarz. W przeciwieñstwie do Starego Wielisławia, nie ma tam już śladu po dawnych mieszkańcach. Dalej, przy drodze w kierunku Starej Łomnicy znajdują się zabudowania dawnego Dworu Sołtysiego, zabudowania w stanie najgorszym ze wszystkich obiektów w Starkowie. I szok. Niedaleko zniszczonego dworu "rośnie" nowy dwór w stylu dawnych szlacheckich dworków. Ponoć wrocławianie upatrzyli sobie te tereny na budownictwo jednorodzinne.

  Kolejny etap naszej podróży to Stara Łomnica skąd pochodziła matka naszego Antoniego. Stara Łomnica, oglądana z drogi, nie przypomina Starkowa. Zabudowania są mniejsze, gęsto usytuowane, tak jakby nie było tam gospodarstw rolnych, a raczej rzemieślnicy. Na cmentarzu nie ma już starych grobów, natomiast na prawo od bramy stoi strzelista, granitowa tablica z napisami w języku polskim i niemieckim poświę cona dawnym i obecnym mieszkańcom, którzy znaleźli tu miejsce ostatniego spoczynku, a obok kilka tablic z dawnych nagrobków. Ze Starej Łomnicy pojechaliśmy do Paszkowa, rodzinnej miejscowości Teresy Kauklitz, synowej Antoniego i pra...babki mojego męża. Sam Paszków leży już na stoku Gór Bystrzyckich i wyraźnie widać jak rozrzucone są poszczególne gospodarstwa. Z Paszkowa zawróciliśmy i przez Star ą Łomnicę pojechaliśmy w kierunku Bystrzycy Kłodzkiej i dalej przez Długopole do Poręby skąd pochodziła Klara, żona Antoniego. Poręba leży w wąwozie o uroczej nazwie Bukowa Dolina. Po obu stronach drogi ciągną się zalesione wzgórza, tak że możliwości zabudowy są ograniczone a sama wieś wyglądała znacznie skromniej niż Starków. Czym trudnili się mieszkańcy Poręby - nie wiem, przypuszczać można, że wyrębem lasu. Wiem natomiast, że ojciec Klary był nauczycielem, a więc musiała to być spora wieś skoro istniała tam szkoła, i prawdopodobnie była zlokalizowana naprzeciw kościoła, bowiem do dzisiaj stoi tam budynek inny niż okoliczne domy o dużych pomieszczeniach na parterze. Jest stary, ale można przypuszczać, że nie w nim uczył dzieci Joseph Tilch.

  W drodze powrotnej próbowaliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego Antoni zdecydował się opuścić rodzinn ą miejscowość, w której od czterech pokoleń żyli Ratmanowie, która wyglądała na zasobną wieś i zamienić urodzajne ziemie na nienajlepsze grunty w Kamienicy Polskiej. Czyżby Królestwo Polskie, dla mieszkañców Kotliny Kłodzkiej, miało w tamtych czasach posmak "ziemi obiecanej" ? Przecież poziom kultury rolnej był tam bez porównania wyższy niż na terenach "Kongresówki". Przecież Klarowie z Nowej Łomnicy, Kauklitzowie z Paszkowa, Ignacy Ratman z Gorzanowa (druga rodzina o tym samym nazwisku, która przez dwadzieścia lat mieszkala w Kamienicy), Batzdorfowie ze Starówka, Hezlerowie i Otte ze Starej Łomnicy, Frankeowie z Nowego Wielisławia, Hermanowie z Ołdrzychowic Kłodzkich nie byli tkaczami, którzy utracili rynki zbytu i szukali nowych. Sądzę, że jest już za późno na uzyskanie odpowiedzi.

Urszula Rosolińska-Ratman (Sosnowiec)

Korzenie nr.67