Kwartalnik Kongregacji Genealogicznej

Związki Kamienicy Polskiej z Łodzią


Kamienica została skolonizowana pięć lat wcześniej niż Łódź. Osiedlający się w Kamienicy Polskiej majstrowie profesji płócienniczej zawarli umowę z właścicielem prywatnego majątku Florianem Sadowskim, ściślej mówiąc z małżonkami Sadowskimi (żoną Sadowskiego była Antonina z Wędrychowskich, córka ekonoma siewierskiego Ignacego Wędrychowskiego, dziedzica Kamienicy), natomiast przybywający z Saksonii i Czech do osady fabrycznej Łódka zawierali umowę deklaracyjna z burmistrzem Łodzi. Otrzymy wali na zasadzie wieczystej dzierżawy plac pod zabudowę wraz z ogrodem przy ulicy Piotrkowskiej. Każdy z przybywających fabrykantów (pończoszników, płócienników bądź sukienników) zobowiązywał się do wybudowania w ciągu dwóch lat domu i utrzymywania produkcji.
Drewno na budowę otrzymywał za darmo (drogą asygnaty z lasów rządowych). Akcją osadniczą kierowała Komisja Województwa Mazowieckiego (Sekcja Fabryczna) poprzez komisarza obwodu łęczyckiego i burmistrza Łodzi. Każdy z rzemieślników deklarował ilość warsztatów i liczbę zatrudnionych czeladników. Projekty domów (z podaniem w łokciach długości, szerokości, wysokości i rodzaju pokrycia dachu) - rysunki architektoniczne wraz z wykazem potrzebnego do budowli drewna zatwierdzał urzędujący w Zgierzu budowniczy obwodu łęczyckiego. Z dokumentacji ("Korzenie" dysponują nazwiskami osadników i numerami placów) wynika, że domy w osadzie tkaczy przy ulicy Piotrkowskiej zostały zbudowane z drzewa leśnictwa Łaznów.

Na mocy postanowienia Namiestnika Królestwa Polskiego z 18 września 1820 r. w sprawie cudzoziemców osadnicy zostali zwolnieni na 6 lat od płacenia czynszu. Po upływie tego czasu mieli płacić po 12 zł od każdej morgi gruntu miary no-wopolskiej. Kościół Zesłania Ducha Św. Na obecnym etapie badań trudno ustalić, czy istniały rodzinne powiązania pomiędzy osadnikami rejonu Częstochowy i osady Łódka. Brzmienie nazwiska o niczym nie przesądza, zaś kwerendy w Saksonii czy Czechach nie wchodzą w grę (nie mogą pozwolić sobie na takie badania, z powodu mizerii finansowej, nawet duże ośrodki uniwersyteckie). Ry- zykowne byłoby twierdzenie, że np. przybyły do Łodzi w 1825 r. z Saksonii Gotlieb Wagner ma coś wspólnego ze wspomnianą w "Korzeniach" rodziną Wagnerów z Kromołowa, Bełcha-tówka i Kamienicy Polskiej. Podobnie w przypadku przybyłego do Łodzi ze Śląska ze wsi Alpendorf w 1829 r. Johanna Mullera (nazwisko tak popularne na terenie niemieckiego obszaru, jak jego polski odpowiednik: Młynarz, Młynarski czy Młynarczyk), czy Floriana i Karola Ruprechtów - właścicieli placów 124 i 125 przy ul. Piotrkowskiej. Ruprechtowie mieszkali w Hucie Starej: Antoni i Karolina z Mullerów. Antoni był rzeźnikiem. W r. 1830 mieszkali "gościnnie" w Kamienicy Polskiej. 12 czerwca tego roku o 2 po południu urodziła im się córka Teresa. Chrzestnymi byli Jan Steiner z Kolonii Huta Stara i Marianna Cotowa. Zagadkę uda się rozwiązać, jeśli odnajdziemy w dokumentach przodków wspomnianych wyżej Rup-prechtów. Ci, którzy przybyli do Łodzi pochodzili z Czech, z miasta Ratuburg (tak w protokole deklaracyjnym - Archiwum Miasta Łodzi sygn. 476 s. 95-97).

Pierwszy udokumentowany ślad kamieniczan w łódzkich dokumentach pochodzi z dochowanej księgi meldunkowej ("Kontrola przybywających różnych osób za świadectwami do miasta Łodzi") z lat 1827-1828. Pod pozycją 299 figuruje czeladnik tkacki Franciszek Wiesner, który okazał świadectwo (paszport?) wystawione przez wójta gminy Kamienica Polska. Udał się po krótkim pobycie do miejscowości Nowosolny. Po raz drugi odnotowany został w roku następnym (poz. 1335 s 182-183). Udał się do Tomaszowa. Inni odnotowani z Kamienicy Polskiej to Ignacy Kloze, czeladnik tkacki i Teresa Hofman, wyrobnica. Z lat 1840-1845 potwierdzone są pobyty w Łodzi następujących osób: Ignacy Klar tkacz, Antoni Rychter, Krzysztof Fidler, Karol Cymmer, Kajetan Cymmer, Roman Klinger, Karol Ber, Dominik Cange, Józef Knol, Antoni Prauze, Amand Cymmer, Jan Macke, Antoni Cange -wszyscy czeladnicy tkaccy, Jan Bohner tkacz, Anna Jung, Barbara Prinke, Magdalena Cejpin, Regina Hartwich, Rozalia Klinger, Małgorzata Rein-sch, Teresa Ludwik, Wiktoria Roner - w charakterze służących.
Rocznie przybywało do prężnie rozwijającej się Łodzi około tysiąca osób. Przeważają czeladnicy różnych dziedzin rzemiosła (z przewagą tkactwa i krawiectwa), terminatorzy, muzycy, rzemieślnicy, żony przebywających w mieście, nauczyciele, cyrulicy, artyści. Wśród tych ostatnich np. grupa muzyków z Parmy, "menażernicy" o włoskich nazwiskach (Rosi, Ragazzi, Zaneboni, Jakoni), sztukmistrz Piotr Fellner w drodze z Warszawy do Piotrkowa, "powietrzny żeglarz" (baloniarz?) z Kalisza (nazwisko trudno odczytać w podniszczonym dokumencie), harfiarka Teresa Kinderman z Bełchatowa, komediant Jakub Weysser, francuski rytownik Rudolf Eriam (Erian?), Andrzej Rajczyk artysta muzyk z Krakowa.
Warto na koniec wymienić miejscowości, z których przybywali po naukę zawodu czeladnicy tkaccy. Jest to potwierdzenie istnienia ówczesnych ośrodków produkcji bawełnianej. Łódź stanie się z czasem (po 1865 r.) głównym jej ośrodkiem, ziemią obiecaną dla wielu osób związanych z włókiennictwem. I tak odnotować należy Częstochowę, Hutę Starą, Rędziny, Gorzelnię, Poddębice, Bełchatów, Wojsławice.Błędów, Bełchatówek Zelów. Zapewne i z tymi ośrodkami łączyły Kamienicę Polską więzi zawodowe, rodzinne, kulturalne.